SEO od zawsze było dziedziną mocno techniczną. W dużej mierze dalej jest, ale aspekty psychologiczne, zorientowane na użytkownika nabierają coraz większego znaczenia. Nie można tego ignorować.

Jestem marketerem. Obszar mojej specjalizacji to marketing w wyszukiwarkach i audyty SEO. Regularnie biorę udział w branżowych konferencjach i aktywnie uczestniczę w życiu internetowej społeczności skupionej wokół zagadnień marketingu i SEO. Niestety spotykam się z notorycznym brakiem zrozumienia tego, jak szeroki wachlarz możliwości dają media społecznościowe.

Wielu marketerów skupia się jedynie na technicznych aspektach pozycjonowania oraz na działaniach reklamowych (np. AdWords, reklamy bannerowe etc.), które można zaliczyć do paid media. Oczywiście jest bardzo wiele powodów, aby korzystać z Google AdWords i podobnych systemów - dla niektórych firm to może być wręcz podstawa. Tak samo dobrze zoptymalizowana strona internetowa - to absolutna konieczność. Niemniej to nie wystarczy i czasem taka strategia może być dość kosztowna na dłuższą metę.

Marketerzy ograniczający się na co dzień do takich modeli, nawet gdy zdecydują się na próbną kampanię opartą o content marketing, wciąż podchodzą do tematu w sposób "techniczny" i traktują te działania jako pewnego rodzaju sztuczkę, która ma dać natychmiastowy rezultat w określonej rubryce w Excelu. Ich zdaniem media społecznościowe to miejsce dla PR-owców lub dla działów obsługi klienta. Po części mają rację, lecz patrząc w ten sposób na pewno nie zobaczą szerszego kontekstu.

Aby zrozumieć prawdziwą naturę mediów społecznościowych trzeba się skupić na słowie "społecznościowe". Z dnia na dzień coraz więcej osób komunikuje się przez internet. Rzuć okiem na swoją własną aktywność online, a na pewno zrozumiesz, co mam na myśli. Komunikacja pomiędzy użytkownikami w obrębie serwisów społecznościowych, komunikatorów i różnego rodzaju aplikacji mobilnych stopniowo wypiera rozmowy telefoniczne, SMS-y czy komunikację mailową. Czemu nie wykorzystać tego do budowania swojej marki?

Google uwielbia marki! Roboty wyszukiwarek odpowiedzialne za przeczesywanie i indeksowanie stron internetowych mogą interpretować popularność pewnych brandów w oparciu o wzmianki i tematy rozmów użytkowników, a także częstotliwość zapytań z daną marką w treści. Oczywiście kluczowym czynnikiem pozostają linki, jednak jedno nie kłóci się z drugim, ponieważ silnej marce łatwiej zdobywać linki przychodzące. Konserwatywny specjalista SEO już by się zdążył oburzyć, więc od razu zaznaczę, że nie chodzi mi tylko o tzw. naturalne linki, czyli te pozyskane za darmo, bez żadnej ingerencji i bezpośredniej inspiracji. Chodzi mi przede wszystkim o wartościowe linki z jakościowych serwisów, odwiedzanych przez osoby zainteresowane tematyką związaną z twoim biznesem.

Skup się na zdobywaniu rozpoznawalności, uznania i budowaniu relacji (w tej kolejności). Działając w ten sposób łatwiej będzie ci nawiązać współpracę z wydawcami, blogerami, właścicielami różnego rodzaju stron tematycznych. Dużo chętniej pozwolą ci umieścić link pozycjonujący (czyli bez parametru rel="nofollow") i to z paru względów.

Po pierwsze, nie powinni mieć obaw, że Google ich w jakikolwiek sposób ukarze za linkowanie spamerskiej strony niskiej jakości. Po drugie, ich odbiorcy powinni być nastawieni mniej krytycznie do wzmianki o twojej firmie. Po trzecie, prawdopodobnie założą, że w przyszłości w jakiś sposób im się odwdzięczysz (np. poprzez rekomendację, podlinkowanie w innym miejscu lub promowanie w mediach społecznościowych).

Marketing oparty na relacjach i budowaniu marki to świetny sposób na zdobycie zaufania i zwiększenie widoczności w wynikach wyszukiwania. Aby móc te relacje efektywnie budować, obecność w mediach społecznościowych jest niemal koniecznością. Bądź aktywnym użytkownikiem, pomagającym i zaangażowanym. Nie skupiaj się jedynie na kontaktach z liderami opinii, influencerami. Jeśli "normalni" użytkownicy będą wspominali o tobie, twojej marce, twoich treściach dostatecznie często, to więksi wydawcy z pewnością to zauważą i dużo chętniej podejmą współpracę. A sympatia dużego grona wydawców i blogerów, to ogromne ułatwienie w drodze do sukcesu w cyfrowym świecie.

Pin It on Pinterest