Content Premium od WhitePress – testujemy nową usługę

Content Premium od WhitePress – testujemy nową usługę

Nikomu zajmującemu się marketingiem, content marketingiem, SEO, a nawet PR czy reklamą, nie trzeba przedstawiać platformy WhitePress. Daje ona dostęp do kilkuset copywriterów i dziennikarzy oraz ponad 20 tysięcy portali. Jest wobec tego jednym z największych graczy na rynku reklamowym w Polsce. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie macie tam konta, to od razu mogę zachęcić do założenia go i wypróbowania systemu umożliwiającego zamawianie i publikację tekstów w kilkudziesięciu tysiącach miejsc w internecie. Od niszowych blogów, po największe redakcje w Polsce. 

Dlatego, kiedy dowiedziałem się, że na platformie startuje nowa usługa pod wszystko mówiącą nazwą Content Premium, od razu wiedziałem, że ją wypróbuję, aby przekonać się, o ile tworzone tam teksty będą różniły się o tych standardowych. Zatem gdy Patrycja Górecka-Butora, Marketing Manager z WhitePress zaproponowała mi przetestowanie nowej użyteczności i dodatkowo przekazała na nasze reklamowe konto na ich platformie kwotę na zakup kilku tekstów (uczciwość wymaga, abym wspomniał o tym już na początku), nic nie powstrzymywało mnie przed jej przetestowaniem. 

 Tutaj przyznam szczerze, że choć bardzo często korzystamy z panelu copywriterów na WhitePress, to używamy go jedynie do publikacji zagranicznych, i to na rynki takie jak Węgry, Litwa czy Słowacja, gdzie znalezienie osoby piszącej w tym języku jest bardzo czasochłonne, a ich umiejętności trudne do zweryfikowania. 

Czym innym są teksty dla polskich klientów – tutaj mamy własną bazę copywriterów, contentowców i dziennikarzy, z której korzystamy cały czas i którą uważam za jedno z podstawowych narzędzi naszej pracy. Pozwala nam ona dostarczać nawet kilkaset tekstów w miesiącu na różne tematy, o różnym charakterze, różnym poziomie i różnej cenie, dla kilkudziesięciu klientów. 

Content Premium od WhitePress – jak to działa?

Podczas samego procesu zamówienia możemy skorzystać z dwóch opcji, z których pierwsza to wystawianie naszego zlecenia na giełdę ogłoszeń, gdzie sami copywriterzy mogą je wybrać na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Druga, popularniejsza, to wybranie osoby z listy ułożonej pod względem dopasowania do tematu, jaki wybraliśmy. Kategorii jest 40, więc można łatwo dopasować je do tematyki naszego zamówienia. Przynajmniej teoretycznie. 

Bo w tym miejscu nasuwa mi się pierwsza uwaga: na pewno sama baza musi zostać rozbudowana. Po wybraniu tematu budownictwa, który – wydawałoby się – jest dość popularny, pojawiają się jedynie dwie osoby z dopasowaniem 100%, kolejne 10 osób ma dopasowanie na poziomie 25-58%, a dalej są już osoby niepowiązane z branżą lub mające na koncie zaledwie jedno zlecenie z zakresu dekoracji wnętrz. Dla porównania w nieruchomościach jest to jedna osoba z dopasowaniem 100%, więc obawiam się, że dotyczy to wielu kategorii, szczególnie tych niszowych. Być może najpopularniejsze zagadnienia, takie jak marketing, moda czy zdrowie będą miały znacznie lepsze dopasowanie copywriterów.

Choć liczba kategorii jest naprawdę duża, to dopasowań 100% nie ma za wiele

Oczywiście rozumiem, że baza będzie stale się rozrastać, więc z biegiem czasu będzie się pojawiać więcej dziennikarzy i copywriterów o danych specjalizacjach, dlatego nie traktuję tego jako błędu. Platforma mierzy wysoko, ponieważ obecnie można wybierać miedzy aż 40 kategoriami – nawet jeśli w niektórych z nich specjalizuje się jeden dziennikarz.

Otóż to: „dziennikarz” – w tej kwestii  mam obecnie największy problem z nowym narzędziem WhitePress, ponieważ wydaje mi się, że najbardziej na platformie brakuje właśnie dziennikarzy. Nie copywriterów („Jestem copywriterem z xxx stażem” – tak zaczyna się połowa wizytówek na platformie), nie contentowców („Nazywam się XYZ i zajmuje się pisaniem tekstów”). 

Wiem, że teraz, w drugiej dekadzie XXI wieku, definicja dziennikarza może być różna. I stwierdzanie, czy jest nim na przykład ktoś prowadzący bloga i publikujący od czasu do czasu artykuły na portalach, leży poza obszarem tego artykułu. Na pewno dziennikarzem nie jest dla mnie ktoś, kto zawodowo zajmuje się pisaniem tekstów marketingowych, bo to właśnie zadanie copywritera, contentowca czy content writera. 

Pisanie dla różnych klientów tekstów promocyjnych, marketingowych czy reklamowych to potrzebny i kreatywny zawód. Sam go wykonywałem (i do dziś wykonuję) od wielu lat, ale nigdy nie nazwałbym siebie dziennikarzem.

Ponieważ tekst zacząłem od przysłowiowej łyżki dziegciu, czas na beczkę miodu, czyli to, co działa na korzyść w usłudze Content Premium dla platformy WhitePress.

Ile kosztuje tekst premium na WhitePress?

Na potrzeby tej recenzji zamówiłem 3 teksty. Przyznam szczerze, że nie ograniczałem się z ceną. Uznałem, że skoro mam sprawdzić, jak wygląda Content Premium, to można nieco zaszaleć. Stąd też jeden z zamówionych przeze mnie tekstów kosztował aż… 120 zł, i to bynajmniej nie za całość, a za 1000 znaków ze spacjami. Czy to dużo? 

Przy artykule o objętości 5-6 tys. znaków otrzymujemy kwotę rzędu 600 zł. Dla porównania, za taką sumę  na różnego rodzaju giełdach tekstów, (gdzie tekst z linkiem kupuje się za kilkanaście złotych), można dostać nie tyle artykuł, ile całą książkę, albo i nawet serwis internetowy. Moim zdaniem świadczy to jedynie źle o wspomnianych serwisach i tamtejszych copywriterach, a nie o stawce, jaką życzą sobie dziennikarze piszący na platformie WhitePress, często z ogromnym doświadczeniem.

Muszę tutaj jeszcze nadmienić, że pani Julia, u której zamówiłem najdroższy z tekstów i której stawka za 1000 znaków była najwyższa spośród wszystkich, jakie kiedykolwiek zapłaciłem komuś za artykuł, jest doświadczoną dziennikarką i reporterką. Co więcej, jest laureatką nagród i współpracowniczką wielu redakcji, co szybko mogłem zweryfikować, posługując się jedynie wyszukiwarką.

Wracając jeszcze na moment do kwestii natury technicznej: nie wiem czemu większość osób „ukrywa się” na Content Premium, podając jedynie imię. Przecież ustalenie ich tożsamości na podstawie podanych informacji, zakładając, że są prawdziwymi dziennikarzami, to żaden problem.

Wybór dziennikarzy i copywriterów jest naprawdę duży, tak samo, jak zakres cenowy

Pozostałe teksty zamówiłem za 36 zł i 45 zł za 1 tys. ZZS. Oba wymagały znajomości tematu i reserchu, oba zostały napisane dobrze, do żadnego nie miałem uwag stylistycznych ani merytorycznych. Tutaj miłe zaskoczenie, w przypadku tekstu za 180 zł (4 tys. ZZS po 45 zł) zamiast 4000 copywriterka się rozpisała i otrzymałem tekst dłuższy o ponad 60%, bo aż na 6500 znaków. Nie mogłem narzekać, zwłaszcza że cena była ustalona z góry, a w takim wypadku 1 tys. znaków kosztował nie 45, a 27 zł. Czego tu nie lubić?

Szybko, bardzo szybko – czyli ile czeka się na artykuł premium?

Podczas składania zamówienia możemy określić, jak szybko chcemy otrzymać artykuł. Minimalny czas, jaki musimy dać copywriterowi to dwa dni, i taka wartość jest ustawiona domyślnie. Według mnie to tempo iście ekspresowe, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że często dotyczy tekstów eksperckich wymagających dogłębnego researchu. 

Muszę  przyznać, że nie zauważyłem tego wcześniej i… wszystkie trzy teksty zamówiłem z takim właśnie terminem wykonania. Oczywiście czas realizacji nie był dla mnie najważniejszy i spokojnie mogłem wybrać 5, a nawet 7 dni. Po prostu nie zauważyłem, że mogę to zmienić. 

Formularz zamówienie jest już wstępnie wypełniony, nam zostaje dodać najważniejsze informacje

Pomimo tak krótkiego terminu, teksty otrzymałem w ciągu 48 godzin. To duże udogodnienie i choć zawsze staram się planować i zlecać teksty z minimum 10-dniowym wyprzedzeniem, to opcja, że w każdej chwili mogę posiłkować się błyskawicznie wykonywanymi zleceniami, jest kusząca i pozwala unikać wpadek. Wyobraźmy sobie, chociażby wcale nierzadką sytuację, gdy pilnie musimy zdobyć teksty dla klienta, bo copywriter, u którego je zamówiliśmy, przestał odpisywać na maile i odbierać telefony. 

Zapomnij o literówkach, czyli miłe zaskoczenie

W żadnym z 3 tekstów NIE ZNALAZŁEM ANI JEDNEJ LITERÓWKI, ANI JEDNEGO BŁĘDU! Wybaczcie użycie kapitalików, ale zaznaczone dużymi literami stwierdzenie zasługuje na wykrzyczenie. Prawda jest taka, że nie sposób otrzymać idealnych, bezbłędnych tekstów od copywritera czy agencji contentowej. 

Nie są to zazwyczaj duże błędy i sam rozumiem, że czasami nawet po korekcie może wkraść się jakiś chochlik czy źle postawiony przecinek, i nie od razu świadczy to przecież o niskiej jakości artykułu (z tego przecież powodu redakcje zatrudniające najlepszych dziennikarzy dodatkowo korzystają z pomocy korektorów). 

W przypadku Content Premium dostałem prawie 20 tys. znaków w trzech tekstach i nie zauważyłem tam najdrobniejszego potknięcia. Nie wiem, jak dalece jest to spowodowane jakością pracy autorów, jakich wybrałem, a w jakim stopniu systemem autokorekty wbudowanej w WhitePress, czy po prostu szczęściem, ale bezbłędność w publikacjach zasługuje na odnotowanie i pochwałę. 

Tutaj drobna uwaga: podczas eksportowania tekstów z WhitePressa do Worda potrafią się one „rozkraczyć”, np. potraktować każdą linijkę jako podpunkt poprzedzony punktatorem. Nie dotyczy to jedynie segmentu premium, bo taki problem można zaobserwować także podczas standardowych zleceń. Normalnie nie ma to znaczenia, bo przecież tekst publikujemy dalej za pomocą tego samego serwisu, więc nie ma potrzeby ściągania go na własny dysk. Może dlatego nikt nie zgłosił jeszcze tego problemu, zatem robię to ja. 

Kto powinien zainteresować się usługą Content Premium?

Dla kogo zatem jest usługa Content Premium od platformy WhitePress? Po pierwsze: dla osób, które nie znają się na pisaniu i nie mają w firmie osoby, która może przeprowadzić korektę i redakcję tekstu. Płacisz wyższą cenę, ale dostajesz gotowy produkt, który właściwie od razu możesz wykorzystać do link buildingu, opublikować na blogu czy zamieścić w wybranym portalu. 

Nie musisz martwić się, że dostaniesz tekst z literówkami, błędami stylistycznymi czy napisany jak przez sztuczną inteligencję, karmioną jedynie tekstami SEO. Po drugie: dla klientów szukających jakości i gotowych za tę jakość zapłacić. Wydaje mi się, że od poziomu 70-80 zł za 1000 ZZS można od piszących dziennikarzy otrzymać tekst jak z gazety, który niczym nie odstaje od normalnych materiałów redakcyjnych. 

Czy warto płacić aż tyle? Dla mnie jest to pytanie retoryczne, szczególnie przy artykułach sponsorowanych w dużych mediach. Od zawsze twierdzę, że zamawianie tekstów kosztujących po 10-15 zł za tysiąc znaków do miejsca, gdzie publikacja kosztuje np. 2000 zł, jest zwyczajnie niemądre. Jeśli tekst ma trafić do „dobrych miejscówek”, warto pokusić się o tekst, który czytelnicy przeczytają z przyjemnością, a nie trzeba wyjaśniać, że artykuły na 5 tys. znaków za 50 zł zazwyczaj nie nadają się do czytania. 

Zatem jeśli chcesz pojawić się na ogólnopolskim popularnym portalu, nie szukaj oszczędności rzędu 100-200 zł na jakości tekstu, bo to nigdy się nie opłaca. Jest jeszcze trzecia kwestia: usługa Content Premium jest dla osób, które pilnie potrzebują jakościowego artykułu, bo pojawiła się szybka możliwość publikacji, bo copywriter zawiódł, albo należy niezwłocznie zareagować na wydarzenie.  

Prezenty otrzymane od WhitePress nie miały wpływu na recenzję 😉

Skoro dotarliście aż do końca, to prawdopodobnie jesteście zainteresowani treściami premium, dlatego mam dla was niespodziankę od WhitePress. Przy każdym zamówieniu za minimum 150 zł możecie dostać 100 zł więcej na zamówienie. Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj. Myślę, że lepszej okazji do przekonania się jak to działa, nie będzie.